Podcasty a nauka angielskiego

Podcasty a nauka angielskiego

Podcasty? A komu to potrzebne?

Dostępne w światowym internecie od ~2004 roku. W Polsce gwałtownie zyskują na popularności dopiero w ostatnich latach, lecz wciąż jeszcze stanowią niewielką część ogólnodostępnych mediów. Świetna forma publicystyczna, sprawne narzędzie do autopromocji, idealne forum do wymiany myśli.

Podcastom, bo o nich mowa, wróży się świetlaną przyszłość. W czasach, gdy mediami rządzi głównie obraz (filmy, seriale czy Instagram), tworzenie autorskich treści audio w odcinkach, nawet jeśli coraz częściej towarzyszy im video, zdaje się iść pod prąd ogólnemu trendowi. Więcej o tym, czym są podcasty, można poczytać choćby na Wikipedii albo obejrzeć krótki tutorial na YouTube (który, swoją drogą, datowany jest na 2013 i jak na dłoni pokazuje postęp codziennej technologii przez tych ostatnich kilka lat ;-)). 

A dziś będzie o…

W dzisiejszym wpisie:

  • podzielę się spostrzeżeniami nt. przydatności anglojęzycznych podcastów w formie długich konwersacji w kontekście rozwoju znajomości angielskiego,
  • podam przykłady kilku, moim zdaniem, wartych uwagi.

Talk podcasts

Zanim przejdę do dwóch powyższych punktów ustalę, co rozumiem przez podcasty w formie długich konwersacji.

Jeden odcinek to osobna rozmowa/wywiad, trwająca zwykle między 1.5 a 3 godziny, w której gospodarz prowadzi rozmowę z gościem/gośćmi na przeróżne tematy (tu spektrum jest nieograniczone, zależne od konkretnego podcastu i gościa, który się pojawia).

Główne założenie to stworzenie miejsca na obszerną wymianę myśli czy poglądów, nieskrępowanych afiliacjami politycznymi, światopoglądem czy zakazami nieparlamentarnego języka (co mogłoby mieć miejsce w telewizji czy radiu). Meandry rozmowy często prowadzą do zmiany głównego tematu czy licznych dygresji z życia gościa czy prowadzącego.


Korzyści płynące z podcastów


Ekspozycja na wymowę

Ekspozycja oraz produkcja to elementy konieczne, by ugryźć kwestię wymowy w języku obcym. W kontekście podcastów interesuje nas ta pierwsza.

Rozmowy, w której uczestnicy dzięki długiej formie z czasem otwierają się i angażują, nie są już tylko zwykłym wywiadem czy wystąpieniem publicznym, lecz formą naturalnej komunikacji międzyludzkiej.

Dzięki temu jest sposobność chłonąć nieskrępowany język, z wszelkimi niuansami wynikającymi z toku rozmowy (ciekawość, zdziwienie, niezrozumienie, dezaprobata, niepohamowany monolog, złość i wiele, wiele innych), które nierzadko mają swoje odbicie w sposobie mówienia.

Wyróżnijmy kilka elementów wymowy, które szczególnie mogą odnieść korzyści:

Akcent wyrazowy & zdaniowy

Przy takiej jeździe bez trzymanki, jaką funduje angielski w akcentowaniu pojedynczych wyrazów (a to reguł nie ma, jest ich zbyt wiele bądź liczba wyjątków je przerasta), nabywanie go pasywnie poprzez wielokrotne słyszenie to idealna metoda.

To samo, w jeszcze nawet większym stopniu, tyczy się akcentu zdaniowego, gdzie dodatkowo do gry wkraczają tzw. formy słabe (weak forms). O wymowie na blogu będzie osobna seria [wow, ciekawe kiedy?], ale na potrzeby chwili dobrze wiedzieć, że jest grupa słów funkcyjnych (czyli nie mięso, a kości języka – pełniące funkcje gramatyczne i logiczne, jak czasowniki modalne (can czy would), przyimki (to czy from), zaimki (I, you, she itp.) czy spójniki (and czy or)), które tracą swą słownikową wymowę i przybierają formę maksymalnie ekonomiczną, obdartą z konsumujących czas i energię pełnych samogłosek, brzmią inaczej i bywają nie do rozpoznania, mają natomiast przeogromny wpływ na brzmienie całego zdania. Ot, ekonomia języka 😉

W toku jednej dłuższej rozmowy styczności z wielokrotnie powtarzanymi słowami bądź konstrukcjami jest co nie miara.

Intonacja

Intonacja w dużej mierzy jest pokłosiem dobrze postawionych akcentów w wyrazach i całym zdaniu.

Są jednak utarte schematy intonacji (jak opadająca czy wznosząca), które pojawiają się w konkretnych okolicznościach, jak np. w pytaniach albo przy wyrażaniu zdziwienia.

Dłuższe formy konwersacji są naszpikowane tego rodzaju utarciuchami. Wystawianie się na nie skutkuje niebezpiecznym dla zdrowia załapaniem ich i grozi poprawnym zrozumieniem (bądź, co gorsza, użyciem) w przyszłości 😉

Mowa łączna (connected speech)

Oj, kolejny temat na kilka osobnych wpisów (bear with me 😉).

Tymczasem pokrótce: mowa łączna to oddziaływanie na siebie dźwięków w wyrazach i na ich pograniczu. Skutkuje to zmianą ich właściwości: np. dźwięczności bądź miejsca wymowy. Efekt? Zmodyfikowana wymowa wyrazu, która nie zawsze jest tak oczywista w odseparowaniu. Gdy spotykana w kontekście, staje się znajoma i akceptujemy ją jak swoją 😉

Do mowy łącznej zaliczamy też łączenie ze sobą wyrazów bądź dorzucanie dodatkowych dźwięków, by to połączenie działało sprawniej.

Gdzie, jeśli nie podczas naturalnej rozmowy, objawiają się te wszystkie mechanizmy?  

Pojedyncze wyrazy

Niektóre słowa znamy tylko z pisowni, innych wymowę mamy zakodowaną niepoprawnie. Zdarzają się też i takie, które słyszymy od dzwona.

Napotykanie słów w kontekście pozwala utrwalić bądź przekodować ich wymowę.

Zrozumienie

Osłuchiwanie się z językiem przynosi dalekosiężne korzyści. Pozwala stopniowo zakopywać różnicę w zdolności rozumienia słowa mówionego w zestawieniu ze słowem pisanym, co zwykle jest pokłosiem szkolnego podejścia do nauki języka obcego.

W szkole (tej publicznej bądź językowej) bowiem – a przynajmniej takie odnoszę wrażenie – więcej mamy do czynienia z czytaniem i pisaniem aniżeli słuchaniem i mówieniem. Z logistycznego punktu widzenia w zupełności mnie to nie dziwi, ale efekty tego są nieubłagane. Co więcej, w pracy zawodowej niejednokrotnie mamy do czynienia z podobną dystrybucją języka.

Toteż nie dziwota, że w spontanicznej komunikacji werbalnej napotykamy na stare dobre trudności. Kwestia produkcji języka to nie temat na teraz – spójrzmy na odbiór.

Odkodowywanie docierających do nas komunikatów to umiejętność. Gdy ćwiczona, nabiera ogłady i pewności. Rozumiemy szybciej i lepiej. Gdy nie rozumiemy, a jesteśmy osłuchani i sprawni językowo, prędzej przyznamy się do niezrozumienia, wyściubiając nosa poza strefę komfortu i chcąc dociec przekazu.

Słuchanie rozbudowanych dialogów, często drążących dogłębnie temat bądź, na kontrze, skaczących między różnymi, pozwala rozbudować świadomość językową, zdolność do rozróżniania niuansów, szybszego kojarzenia faktów. Po wtóre, pozwala budować most między tym, co słyszymy, a tym, co znamy głównie z widzenia, w pisowni. Warto to połączenie wzmacniać.      

Słownictwo i zbitki językowe

Napotykanie nowego słownictwa w kontekście to sprzyjająca okoliczność. Niejednokrotnie można się zdziwić, jak wiele jesteśmy w stanie zrozumieć dzięki sytuacji, w jakich jest ono użyte.

Stopień przyswojenia nowości w takich okolicznościach nie jest jednak jednorodny.

Czasem słowo bądź wyrażenie staje się od razu oczywiste, gdyż jednoznacznie rozumie się je z kontekstu. Jest szansa, że zapamiętamy jego znaczenie i będziemy w stanie go używać aktywnie. Podobnie z kolokacjami, konfiguracjami słów, które występują ze sobą, szczególnie, gdy znamy przynajmniej jedno z nich, czasem oba/wszystkie, ale ich związek nie był nam wcześniej znany. Zasłyszany zaś kilka razy uciera się i zapada w pamięć.

Spora jednak część tak poznanego języka trafi do pudełka zwanego wiedzą pasywną, którą wykorzystujemy w zasadzie wyłącznie do odbioru, a nie produkcji językowej. Czy to źle? Niekoniecznie. W dużej mierze zależy to od naszych potrzeb. Gdy główny nacisk kładziemy na rozumienie przekazów, a nie ich budowę, warto wystawiać się na maksymalny odbiór języka i rozszerzanie bazy danych powracających klocków.

Sztuka konwersacji

Język jako narzędzie do komunikacji spełnia wiele funkcji – jedną z najważniejszych jest dialog z drugim człowiekiem.

W dobie krótkich, natychmiastowych, zadaniowych komunikatów, które zalewają każdego dnia media, sztuka długiej, otwartej, nieskrępowanej czynnikami zewnętrznymi konwersacji zepchnięta została na boczny tor. Nie sposób podważyć istotną rolę krótkich, punktowych komunikatów, ale to znaczna dysproporcja między jednymi a drugimi może być powodem do zmartwień.

I tak pojawienie się podcastów jako medium niezależnego (choćby w kwestii finansowania), o niskim progu wejścia (by zacząć, nie potrzeba grubego portfela), z nieograniczonym rozstrzałem form, które może przybrać, stało się jednym z przyczynków do ponownego renesansu tej formy komunikacji.

Słuchanie rozmów między otwartym i dociekliwym prowadzącym a interesującym i zaangażowanym gościem pozwala nabierać ogłady w sztuce dialogu, gdzie obie strony traktują się nawzajem z szacunkiem, uważnie się słuchają, skłonne są do pozostawienia pola do nieprzerwanej, pełnej wypowiedzi. Ze świecą szukać takich postaw w telewizji śniadaniowej, pogadance po głównym wydaniu serwisu informacyjnego czy talk show.

Myślę, że to argument z pogranicza języka obcego a języka jako medium w ogóle. Na pewno chcąc używać angielskiego do nieco bardziej wysublimowanej komunikacji, czy to, dla przykładu, w sferze zawodowej czy osobistej, warto dawać sobie szansę na ekspozycję na świetne przykłady tego, jak komunikacja międzyludzka może wyglądać. 

Odniesienia kulturowe, opinia publiczna & trendy

Obracanie się w świecie anglosaskich mediów czy produktów kultury to świetna okazja do poszerzenia wiedzy i świadomości o ich kręgu kulturowym. W tym aspekcie podcasty nie muszą mieć kompleksów wobec telewizji, seriali czy prasy.

Chcesz wiedzieć co w trawie piszczy w walce o Biały Dom w 2020? Interesuje Cię zawirowanie wokół Brexitu? A może elektryzuje Cię świat nowoczesnych technologii i podbijające świat start-upy z Doliny Krzemowej i ich wpływ na życie miliardów ludzi na świecie?

Z drugiej strony równie mocno reprezentowane są wydarzenia kulturalne, nowości filmowe czy książkowe, świat sztuki i nauki; dyskusje z twórcami, aktorami, muzykami.

Nie zawiedziesz się też, jeśli szukasz lekkich komediowych audycji, gdzie gwarantowana jest dawka humoru i odsapnięcie od natężonego myślenia.

Mówiąc do wyboru, do koloru to jakby nic nie powiedzieć 😉 Pomyśl o domenie swego zainteresowania, a z pewnością propozycji podcastów pod nią uszytych nie zabraknie. 

To ważne, by inwestując czas w rozwój angielskiego maksymalnie sprzężyć to z tematyką, która jest Ci bliska. Jeśli możesz obracać się w obrębie tego, co przynosi Ci radość i zadowolenie, dlaczego choćby częściowo nie robić tego w języku obcym? Z pewnością pozwoli to utrzymać motywację na wyższym poziomie i nieco wybieli czarny PR wokół uciążliwej nauki języka 😉

Różnorodność punktów widzenia

Miłośnicy publicystyki nie będą zawiedzeni. Łaknący innego spojrzenia na codzienność dostaną dawkę innej perspektywy. Szukający odskoczni od czterech ścian swojej jaźni polecą daleko 😉

Historia profesora zmuszonego odejść z uczelni za sprzeciw wobec dyskryminacji białych? Bardzo proszę. Poranne nawyki doradcy Google? A i owszem. Luźne przemyślenia gwiazdy kina? Czemu nie. Niebywały świat przyrody oczami fungologa? Również. Wątpliwości twórców najnowocześniejszych cudów AI? Bingo.

Tak jak na Spotify możesz znaleźć muzykę wszelkiej maści, na YouTube rozwiązanie na każdy problem i rozrywkę na dowolną chwilę, a na Instagramie inspirację (?), tak dyskusje na w zasadzie każdy temat odnajdują swój kąt w podcastach.

To prawdziwa kopalnia doskonale uzupełniająca Twój rozwój w języku angielskim, wystawiająca Cię na prawdziwy zalew przeróżnych treści w języku coraz bardziej nieobcym 😉

Elastyczność słuchania

Niniejszym dochodzimy do ogromnej zalety podcastów jako medium do obcowania z językiem obcym.

Nie spóźnisz się na żaden z odcinków. Możesz ich słuchać w aucie, na telefonie w tramwaju, rowerowej przejażdżce, w pracy. Chcesz je konsumować w pełni skupienia? Nie ma sprawy. Mają posłużyć jako pożyteczne tło, oddziaływując mimochodem na Twoje osłuchanie z angielskim? Czemu nie. Idealna alternatywa dla muzyki, jako wypełnienie wolnej chwili albo intelektualna uczta dla Twego umysłu, do tego po angielsku. Mniam 😉


NIE CHCESZ OMINĄĆ NOWYCH WPISÓW NA OBCYM NIEOBCYM?
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!


Przykłady talk podcasts

(linki w nagłówkach przy opisach)

Mój absolutny faworyt. Joe Rogan, człowiek orkiestra (komik, komentator MMA i podcaster), z przebiegiem rzędu 1000+ odcinków.

Widoczny jest podział na trzy typy audycji:

  • dwa z nich – rozmowy o MMA (mixed martial arts), gdzie zaprasza ludzi z tego światka – oraz luźne pogadanki z innymi komikami to niekoniecznie moja bajka, więc akurat większość pomijam,
  • prawdziwą perełką są dyskusje z całą plejadą osobowości z przeróżnych dziedzin życia (naukowcy, akademicy, politycy, biznesmeni, muzycy, sportowcy).

Prowadzący świetnie odnajduje się w każdym temacie, potrafiąc wydobyć z gościa jak najwięcej interesujących spostrzeżeń i daje mu pole do popisu. Świetne poczucie humoru, luźna atmosfera, dobre tempo konwersacji. 

Polecanych odcinków byłoby zbyt wiele, by je tu wypisać, więc ograniczę się do kilku(nastu) gości: Bret i Eric Weinstein, David Goggins, Elon Musk, Neil deGrasse Tyson, Jordan Peterson, Sam Harris, Gad Saad, Michael Shermer, Lex Fridman, Johann Hari, Jocko Willink, Courtney Dauwalter. Internet dopomoże poznać, kim oni są, albo znaleźć inne rekomendacje 😉 

Each episode, I deconstruct world-class performers from eclectic areas (investing, sports, business, art, etc.) to extract the tactics, tools, and routines you can use. This includes favorite books, morning routines, exercise habits, time-management tricks, and much more.

Tak o swoim podcaście mówi sam autor – Tim Ferriss, człowiek-eksperyment, który dąży do maksymalnych efektów możliwie minimalnym kosztem. Autor książek z serii 4 godziny, które podejmują próbę rozbicia różnych aspektów życia (zawodowe, zdrowotne, fizyczne/treningowe) na czynniki pierwsze, gotowe do użycia dla czytelników.

Sam podcast to ustrukturyzowane, lecz szalenie ciekawe wywiady z bardzo interesującymi ludźmi najwyższego kalibru w swoich profesjach, jak LeBron James, Jamie Foxx, Rick Rubin czy Scott Adams.

Z każdego gościa Ferriss wyciąga szereg anegdot i dywagacji, które stanowią doskonałą bazę językową. Posługuje się świetnym językiem, który szczególnie naszpikowany jest zagadnieniami około-biznesowymi, więc zainteresowani tą tematyką nie będą zawiedzeni 🙂

Tired of being spoon-fed from the mainstream media, we’ve set out to offer a fresh, unscripted and unedited look into the world of real people. From activists to scientists, authors to fighters, politicians to drug smugglers – we present their real stories, uncensored and uncut.

Takimi słowami opisuje swoje audycje gospodarz – Amerykanin Brian Rose, były finansista, który przeszedł długą, lecz okraszoną ogromnym sukcesem, drogę od bankiera do rewelacyjnego dziennikarza-podcastera.

Jego wywiady z przeróżnymi gośćmi są wnikliwe, niezwykle interesujące i wciągające. Dostosowuje się z przebiegiem rozmowy do rozmówcy, od czasu do czasu jedynie wplatając swe standardowe pytania.

Można się po odcinkach jego podcastów spodziewać dobrej ekspozycji na standardowy, lecz nieco formalniejszy, bardziej wyedukowany angielski.

Przykłady jego gości: Steven Pinker, David Allen, Robert Kiyosaki.

Tak z kolei wita nas na swojej stronie autor kolejnego z sugerowanych podcastów:

Hi, I’m Dax Shepard, and I love talking to people. I am endlessly fascinated by the messiness of being human, and I find people who are vulnerable and honest about their struggles and shortcomings to be incredibly sexy. I invite you to join me as I explore other people’s stories. We will celebrate, above all, the challenges and setbacks that ultimately lead to growth and betterment.

Shepard to amerykański aktor i tak też większość jego gości to grono koleżanek i kolegów po fachu, by wspomnieć choćby Gwyneth Paltrow, Evan Rachel Wood, Asthon Kutcher, czy jego żona, Kristen Bell (świetny odcinek!), jak również inne osoby ze świata mediów, jak choćby Ellen DeGeneres.

Dax to pewny siebie prowadzący, często dorzucający do historii gości swe własne przemyślenia i historie. Bardzo dobrze się jego audycji słucha, to świetny materiał językowy i toczone w przyzwoitym tempie rozmowy.

Szukasz audycji o nieco bardziej uduchowionym charakterze? Danie szansy podcastowi Sama Harrisa może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Sama postać prowadzącego wprowadza atmosferę spokoju, harmonii i balansu. Harris ma przyjemny, ciepły głos, mówi powoli, czuć refleksję w powietrzu. Jego strona audycję opisuje tak:

Join Sam Harris—neuroscientist, philosopher, and best-selling author—as he explores some of the most important questions about the human mind, society, and current events.

Jak bumerang powracają tematy związane z medytacją, filozofią, sensem istnienia na ziemskim padole, lecz również trapiące ludzkość problemy czy wyzwania.

Może przekonają Cię do niej następujący goście: Stephen Fry, Michael Pollan, Douglas Murray czy Anne Applebaum (prywatnie żona byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego).

Dla spragnionych brytyjszczyzny w wydaniu przez duże B okazja do posłuchania Jamesa O’Briena to prawdziwa gratka.

Melodyjny język, niebywała erudycja czy wartkie wypowiedzi są w jego wykonaniu gwarantowane. Miłośnicy akcentu brytyjskiego – pozycja obowiązkowa.

W tej audycji punkt odniesienia to Wielka Brytania, często sprawy polityczno-społeczne, ale jest też dużo miejsca na życie prywatne gości podcastu.


To by było na tyle na dziś.

Szczere gratulacje i podziękowania tym, którzy dotarli do tego miejsca 😉 Ciekawe, czy liczba mnoga winna mieć tu zastosowanie 😉

Do następnego,

Michał

2 thoughts on “Podcasty a nauka angielskiego”

  1. Eric Weinstein kilka dni temu wypuścił pierwszy podcast “The Portal”, o którym wspomniał w niedawnym JRE. Warto byłoby dodać do listy. Pozdrawiam.

    • Dzięki, Kuba, za sugestię. O Portalu słyszałem i już konsumuję – sądząc po odcinku z Thielem można się rzeczywiście spodziewać przejścia w inny wymiar 😉 tymczasem zostawię na kolejne zestawienie.

Leave a comment